Lokalizacja: Strona główna >> Piłka nożna >> Mloda ekstraklasa
Mloda ekstraklasa
Młoda Ekstraklasa funkcjonuje już ponad dwa lata, a mimo to nadal wielu obserwatorów zadaje pytania o sens jej istnienia. Rozgrywki te nie przyciągają na trybuny tłumów i nie budzą wielkiego zainteresowania. Najważniejszym powodem ich powstania były jednak cele szkoleniowe, a te w zgodnej opinii trenerów są realizowane. Rywalizacja młodzieżowców toczy się od sezonu 2007/2008 i jest silnie powiązana z ekstraklasą. Odwrócono tylko terminarz (gdy pierwsza drużyna gra u siebie, jej zaplecze udaje się na stadion rywala), natomiast skład stawki i zasady są identyczne. Największy problem to frekwencja. O ile bowiem na spotkania seniorów chodzi coraz więcej sympatyków futbolu, to na pojedynkach z udziałem młodych zawodników trybuny zazwyczaj są niemal puste. Wyjątek stanowią mecze derbowe, podczas których czasem "pęka" granica tysiąca widzów. Głównie ten aspekt powoduje, że istnienie rozgrywek nie do końca przekonuje obserwatorów. A i jej poziom jest bardzo słaby.
Nie brakuje opinii, że w okresie rozwijania piłkarskiego talentu powinno się jak najszybciej trafić do zespołu występującego w dorosłej lidze. Niektórzy twierdzą nawet, że poziom niższych klas i tak jest lepszy niż w Młodej Ekstraklasie. Najlepszym punktem wyjścia do oceny poziomu Młodej Ekstraklasy jest ilość zawodników, którzy tą drogą trafili na salony. W przeszłości takich przykładów było niewiele, lecz ostatnio ich liczba zaczyna wzrastać. Pierwszym graczem, który zaistniał w ten sposób był Marcin Wodecki z Górnika Zabrze - król strzelców sezonu 2007/2008. Dziś przywdziewa on barwy Odry Wodzisław i notuje dość regularne występy w elicie. Pozostali to: Kamil Biliński ze Śląska, Jacek Kiełb z Korony, Mateusz Możdżeń i Marcin Kamiński z Lecha, Artur Sobiech z Ruchu, czy Jakub Kaszuba z Cracovii. I właściwie to tylko tyle. Przez 3 lata! Dlaczego tych piłkarzy jest tak mało? Bowiem, w porównaniu do innych takich lig zagranicą, trenerowi zależy przede wszystkim na wynikach, nie na odkryciu talentu.
W jednym zespole zazwyczaj gra co tydzień ta sama jedenastka, co na pewno wpływa na minus tym rozgrywkom. Niestety nic nie wskazuje na to aby się to zmieniło. Więc nie będzie lepiej powrócić do tradycyjnych zespołów rezerwowych? Może piłkarze tam nie grają na wysokim poziomie, ale chociaż grają tam od czasu do czasu piłkarze o sporym doświadczeniu. A wiadomo, młody od młodego nic się nie nauczy...